
|
Pogoda zapowiadała się nie ciekawie, bo było zimno i padało, ale to i tak nie miało znaczenia, bo dzień był ważny, bardzo ważny dla dh Basi i Damiana. Po ceremonii zaślubin prowadziliśmy młodą parę w stronę restauracji Hotelowa, gdzie przygotowane było przyjęcie weselne. W okolicy Domu Pomocy Społecznej "Bursztynu" dołączyli do nas druhowie z OSP Zebrzydowice, również zrobili szlogę, lecz była równie obfita, iż dh Wiluś z naszego zastępu musiał im nieco pomóc. Przez chwile jechaliśmy razem, lecz na wysokości naszej remizy zjechaliśmy i dalej prowadziły już chłopaki z Zebrzydowic, aż pod samą restaurację. My w tym czasie szybko wstawiliśmy GBA do garażu, przebraliśmy sie i już, jako delegacja udaliśmy się na przyjęcie. Na przyjęciu wszyscy bardzo dobrze się bawili, ale najlepiej dh Rybka i dh Grucha. Było to widać po ich spodniach. Rybka tak wywijał na parkiecie, że rozdarł sobie spodnie w kroku i musiał się schować w ciemne miejsce. Grucha strasznie się z niego śmiał, a po 5 min. też już miał spodnie w takim samym stanie. Oj się działo... Szczęść Boże Młodej Parze !
|